
Złota godzina, Koloseum
Ciepły kamień wydycha ziemiste, nagrzane słońcem ciepło, gdy popołudnie zapada w najdłuższe cienie. Drewniana suchość unosi się ze starożytnej cegły, wygładzonej przez wieki wiatru i ciszy. Zielona trawa oddycha między rozpadającymi się fundamentami, miękko i niespiesznie. Bursztynowe ciepło gromadzi się na grzbiecie ruin, pogłębiając się, gdy niebo płonie nisko. Aldehydowy powiew przenika chłodzące powietrze, jasny i ulotny, jak ostatnie światło przed zniknięciem.
